6 maja – piątek
Radość z faktu, że zaczął się weekend, zburzył telefon babci.
– Cześć. Jesteś sam? – rzuciła krótko, gdy podniosłem słuchawkę.
– Cześć babciu. Nie jestem sam. Tata ogląda wiadomości, a mama jest w ogródku. Kogo zawołać?
– Nikogo. Chcę pogadać z kimś normalnym.
Otworzyłem szeroko oczy. To zabrzmiało, jak z kimś dorosłym, rozsądnym, odpowiedzialnym, rezolutnym, wspaniałym...
– Straciłam pracę – babcia przerwała moje rozmyślania.
– Słucham? – myślałem, że się przesłyszałem.
– Straciłam pracę – A jednak! – Wylali mnie. Wyobrażasz to sobie?! Po pięciu dniach!
– Ale dlaczego, babciu?
– Powiem ci, dlaczego. Bo chciałam pomóc ludziom.
– Wylali cię za pomoc? – niewiele z tego rozumiałem.
– Starałam się rozmawiać z ludźmi z fabryki, okazać im zainteresowanie i służyć radą.
– Ale co na prawdę się stało?
– Gdy przychodzili zaspani na pierwszą zmianę, mówiłam, że powinni wcześniej chodzić spać, bo nie wyglądają najlepiej. Pytałam, czy jedli śniadanie, co ich gnębi i mówiłam, że chętnie z nimi porozmawiam. Gdy widziałam na przerwie ludzi jedzących kanapki z boczkiem, zwracałam im uwagę, że źle się odżywiają, a palącym papierosy mówiłam o raku płuc. Chciałam pomóc i co? Ktoś na mnie doniósł! – babcia była zdenerwowana.
– Doniósł, że chciałaś pomóc? – dalej niewiele zrozumiałem.
– Nie. Ja chciałam pomóc, a oni powiedzieli, że jestem wścibską babą, która wtrąca się w ich życie, mówi, jak trzeba żyć i straszy najgorszymi chorobami. Dyrektor mnie wezwał i zwolnił.
– Tak po prostu? I co powiedział?
– Że obniżam morale załogi.
– Co obniżasz?
– Morale. To trudne do zdefiniowania, a ja nie mam do tego nastroju – głos babci był zmęczony. – Aha, jeszcze jedno. Tylko nie pomyśl, że chcę obniżyć twoje morale, ale radzę ci, nie próbuj pomagać komuś, kto o to nie prosi, bo źle na tym wyjdziesz. Cześć.
I odłożyła słuchawkę.
Nie wziąłem do siebie tego, co powiedziała babcia. Nie należy brać na poważnie słów ludzi, którzy właśnie przekroczyli próg bezrobocia. Gdy babci przejdzie rozczarowanie, na pewno wrócimy do tego tematu.
Radość z faktu, że zaczął się weekend, zburzył telefon babci.
– Cześć. Jesteś sam? – rzuciła krótko, gdy podniosłem słuchawkę.
– Cześć babciu. Nie jestem sam. Tata ogląda wiadomości, a mama jest w ogródku. Kogo zawołać?
– Nikogo. Chcę pogadać z kimś normalnym.
Otworzyłem szeroko oczy. To zabrzmiało, jak z kimś dorosłym, rozsądnym, odpowiedzialnym, rezolutnym, wspaniałym...
– Straciłam pracę – babcia przerwała moje rozmyślania.
– Słucham? – myślałem, że się przesłyszałem.
– Straciłam pracę – A jednak! – Wylali mnie. Wyobrażasz to sobie?! Po pięciu dniach!
– Ale dlaczego, babciu?
– Powiem ci, dlaczego. Bo chciałam pomóc ludziom.
– Wylali cię za pomoc? – niewiele z tego rozumiałem.
– Starałam się rozmawiać z ludźmi z fabryki, okazać im zainteresowanie i służyć radą.
– Ale co na prawdę się stało?
– Gdy przychodzili zaspani na pierwszą zmianę, mówiłam, że powinni wcześniej chodzić spać, bo nie wyglądają najlepiej. Pytałam, czy jedli śniadanie, co ich gnębi i mówiłam, że chętnie z nimi porozmawiam. Gdy widziałam na przerwie ludzi jedzących kanapki z boczkiem, zwracałam im uwagę, że źle się odżywiają, a palącym papierosy mówiłam o raku płuc. Chciałam pomóc i co? Ktoś na mnie doniósł! – babcia była zdenerwowana.
– Doniósł, że chciałaś pomóc? – dalej niewiele zrozumiałem.
– Nie. Ja chciałam pomóc, a oni powiedzieli, że jestem wścibską babą, która wtrąca się w ich życie, mówi, jak trzeba żyć i straszy najgorszymi chorobami. Dyrektor mnie wezwał i zwolnił.
– Tak po prostu? I co powiedział?
– Że obniżam morale załogi.
– Co obniżasz?
– Morale. To trudne do zdefiniowania, a ja nie mam do tego nastroju – głos babci był zmęczony. – Aha, jeszcze jedno. Tylko nie pomyśl, że chcę obniżyć twoje morale, ale radzę ci, nie próbuj pomagać komuś, kto o to nie prosi, bo źle na tym wyjdziesz. Cześć.
I odłożyła słuchawkę.
Nie wziąłem do siebie tego, co powiedziała babcia. Nie należy brać na poważnie słów ludzi, którzy właśnie przekroczyli próg bezrobocia. Gdy babci przejdzie rozczarowanie, na pewno wrócimy do tego tematu.
rozumiem przekaz ;), ale ta historyjka przypomina mi nieco moją własną...kiedyś zostałam wyrzucona z pracy ...za kreatywność i za to że chcę się uczyć i rozwijać, co sprawia, że nie pasuję do zespołu.
OdpowiedzUsuńpoczątkowo byłam załamana. a teraz po latach jestem dumna, że przytrafiło mi się coś takiego :))) wspominam to ze śmiechem :)